Wójt i Wędrowiec cz. 4

Istnieje opowiadanie, że jednego razu taki właśnie entuzjasta pieszych wędrówek z Krakowa do Zakopanego, zatrzymał się w karczmie Osteria w Głogoczowie. Karczma ta, jak sama nazwa sugeruje, znajdowała się na skrzyżowaniu dróg: traktu cieszyńskiego i drogi na Myślenice i dalej.

Jak to w podróży i zapewne zmęczony, Wędrowiec usiadł przy stole, odłożył na bok sakwę, zamówił coś do jedzenia i picia. Usiadł z boku sali, nikogo nie zagadując.

Po dobrej chwili do karczmy wszedł, w towarzystwie kilku gospodarzy, Wójt głogoczowski. Kazali podać sobie gorzałki i żywo o czymś rozmawiali. Podróżny przyglądał im się w milczeniu.

Po pewnym czasie Wójt, czując na sobie wzrok nieznajomego, podszedł do jego stołu i bez zbędnych ceregieli zapytał obcesowo:

– Skądeście jesteście, WY DZIADZIE?

Tonem głosu i zachowaniem Wójt dał wyraźnie do zrozumienia i przybyszowi i innym, że oczekuje natychmiastowej i pokornej odpowiedzi.

następna strona

poprzednia strona

 

Dodaj komentarz